Blog motoryzacyjny

Całkiem niedawno miałem okazję przetestować dwa auta. Obydwa pochodzą ze stajni Volkswagena. Obydwa to Golfy i to niszowe Golfy.

VOLKSWAGEN GOLF R VARIANT

Zacznijmy od fury, która wzbudza większe emocje. No tak, tylko która to? Jeden woli kręte drogi, a drugi wyboje. Załóżmy, że to Volkswagen Golf R Variant ma pierwszeństwo. Jest mocniejszy ;-).

Nie ma wątpliwości co do charakteru auta.

Nie ma wątpliwości co do charakteru auta.

Co można napisać o Golfie? Wszystko już zostało opisane. Wzorzec auta w swojej klasie i tyle. Wersja R, wygląda… drapieżnie? To za dużo powiedziane, ale na pewno wygląd zdradza charakter auta. W środku, jak to w Golfie. Porządek i wysoka jakość.

Obchodzę go kilka razy w koło i bacznie się przyglądam. Felgi ogromne, hamulce wzbudzające zaufanie. Cztery „lufy” w tylnym zderzaku to moim zdaniem przesada. Wystarczyłyby dwie surowe rury, takie jak w zwykłym Golfie. No, ale to są kwestie gustu. Czas sprawdzić jak to jedzie.

Czy to nie przesada? Chyba lekka.

Czy to nie przesada? Chyba lekka.

Wsiadam, fotel, lustra, kierownica (w dwóch płaszczyznach, ale to chyba nikogo nie dziwi). Dostęp bezkluczykowy więc wciskam przycisk i… lekką mruknął. Cztery gary, dwa litry i dmuchawka. 300KM. Aha, i jeszcze napęd na cztery łapy, jeśli zajdzie taka potrzeba. Skrzynia oczywiście automatyczna z możliwością zmiany przełożeń łopatkami przy kierownicy.

Wnętrze bez zastrzeżeń. 100%

Wnętrze bez zastrzeżeń. 100%

Przepraszam, nie powiem wam jak gra radio. Zupełnie mnie to nie interesowało. Włączyłem tryb sport i wsłuchiwałem się w pomruk silnika. Niestety lekko syntetyczny ze względu na rezonator w podszybiu, ale niech mu będzie. Takie czasy.

Silnik był nagrzany, ale dostałem cynę gdzie stoją… Spokojnie dotoczyłem się do ekspresówki i… Już na wjeździe lekko depnąłem. Poza tym, że znalazłem się na końcu „ślimaka” nic wielkiego się nie stało. Jak po szynach.

300KM z dwóch litrów. Jeśli chcesz mało spalić to spalisz. Bez problemu. To jest w nim piękne.

300KM z dwóch litrów. Jeśli chcesz mało spalić to spalisz. Bez problemu. To jest w nim piękne.

Na ekspresówce wyłączyłem kontrolę trakcji, wajcha skrzyni biegów w prawo (dzięki temu komputer się nie wtrąca w zmianę biegów) no i oczywiście tryb sport. Z jedynki na dwójkę zmieniłem szybko. Na kolejnych biegach dałem się wykazać dwóm litrom. W ułamku sekundy osiągnąłem prędkość maksymalną na tej trasie, a później… To już moja słodka tajemnica.

Powiem wam tylko, że DSG pracuje bosko, a dźwięk jaki wydobywa się z wydechu przy zmianie z dwa na trzy i z trzy na cztery powoduje lekkie ciary na karku. :) Niestety, przy redukcji efektów dźwiękowych nie stwierdziłem. Może za mało się starałem?

Prawko tracisz za 3…2..1…

Prawko tracisz za 3…2..1…

Przejażdżka była dość krótka, bo szczerze mówiąc nie miałem na nią pomysłu. Latanie tam i z powrotem po ekspresówce mało mnie grzeje, a wjazdy i zjazdy z niej mają swoje ograniczenia. Dla mnie Golf R w kombiaku to doskonałe auto rodzinne z zacięciem sportowym. Czy bym chciał go zobaczyć w garażu? Cholernie trudne pytanie. Nie umiem na nie odpowiedzieć. Albo inaczej. Chciałbym, ale nie jako auto podstawowe. Chociaż… Sam nie wiem. On jest tak poprawny, tak funkcjonalny… Tylko czy ma sens? Dla wielu osób na pewno tak. Mnie by wystarczył 1.4 150KM.

W upalne dni Alltracki pasą się na łąkach

W upalne dni Alltracki pasą się na łąkach

VOLKSWAGEN GOLF ALLTRACK

Nie ma co kombinować. I tak Volkswagen Golf R Variant nie grozi mi w najbliższym czasie ;-) Ale jak wspomniałem był i drugi Golf. Nazywa się Alltrack. Występuje tylko jako kombi i jest taki trochę uterenowiony. Ma podniesione zawieszenie i kilka elementów stylistycznych wskazujących, że Alltrack wertepów się nie boi.

Takie drogi nie są dla Alltracka wyzwaniem. Potrafi dużo więcej.

Takie drogi nie są dla Alltracka wyzwaniem. Potrafi dużo więcej.

Mój napędzany był silnikiem diesla o mocy 184KM. Oczywiście napęd przenoszony jest na cztery łapy za pośrednictwem skrzyni DSG. Wnętrze nie różni się zbytnio od Rki. Inne fotele i kierownica, kilka detali. Za to na zewnątrz różnice są wyraźnie widoczne. Nie ma wątpliwości, Alltrack mógłby zagrać w Jurrasic World bez charakteryzacji. Peszek, że Mercedes wbił się po całości. Nie ma co beczeć.

Wsiadam do białego Alltracka, ustawiam co trzeba i odpalam silnik. Miło. Nic nie słychać. Diesel nie odzywa się zbyt głośno spod maski. Ruszam, ale w przeciwieństwie do Rki, tu chcę zobaczyć na co stać nowoczesnego diesla. Ustawiam auto w trybie ECO. Dla Alltracka mam przygotowane trzy trasy. Trasa offroad w okolicach pobliskiej żwirowni i dwie drogi dojazdowe. Jedna przez miasto, a druga ekspresówką.

Całkiem, całkiem. Jak chce to potrafi.

Całkiem, całkiem. Jak chce to potrafi.

Ruszam przez miasto i pilnuję się, żeby za dużo nie spalić. Trener Think Blue pomaga mi jak może. Wykorzystuję tryb żeglowania skrzyni biegów i oczywiście system Start-Stop jest włączony. Jadę zgodnie z przepisami więc wyłączam klimę, otwieram dach i opuszczam wszystkie szyby. Przy 50-60 km/h opór powietrza nie ma znaczenia.

Dojeżdżam na miejsce. Osiągnąłem 96/100 Blue Score i spalanie na poziomie 4,9l/100km. Średnia prędkość przejazdu to 50km/h. Nieźle. Biorąc pod uwagę nie małe kapcie i napęd na 4 koła, wynik należy uznać za dobry. Ale kończymy z rekordami i jazdą o kropelce. Zaczynam trasę offroad.

Dokąd teraz???

Dokąd teraz???

OFFROAD

Oczywiście nie jest to ciężki teren i nie oczekujmy tu brodzenia, trawersów, podjazdów i wielkich dziur. Jadę przeciętną drogą leśną, a później przez łąki. Początek nie robi na mnie żadnego wrażenia. Czuję nawet lekkie rozczarowanie. Jest na maxa zachowawczo. Okazuje się jednak, że są miejsca, których na bank „ośka” nie przejedzie. W kilku miejscach trafiam w kopny piach.

Ponieważ wiem, że w razie czego przybędzie kawaleria z pomocą, pozwalam sobie na próbę w piachu. Wjeżdżam spokojnie w sam środek piaszczystej drogi, zatrzymuję się, ostro ruszam do przodu, cofam powoli i jeszcze raz ruszam. Generalnie próbuję zrobić wszystko to, czego nie powinno się robić w piachu. Na Alltracku nie robi to wrażenia. Nawet nie włącza się elektroniczna szpera. Auto po prostu jedzie do przodu i do tyłu.

Naturalne środowisko Alltracka.

Naturalne środowisko Alltracka.

Wracam do punktu zbornego ekspresówką. Odpalam tempomat i spokojnie jadę zgodnie z przepisami. W aucie panuje przyjemna cisza. Silnika prawie nie słyszę. Ciekawe, ale mam wrażenie, że w Alltracku jest ciszej niż w R-ce. Auto prowadzi się pewnie. Dojeżdżam na miejsce i kończę tę krótką przygodą z dwom Golfami. Czas na podsumowanie.

Można mówić, że Volkswagen Golf to nudne auto. Może i jest nudny, ale jaki ma być? Ma być clownem z czerwonym nosem? Nie rozumiem tych zarzutów. To jest Das Auto i koniec. Jest poprawnie, jakość jest najwyższa, komfort bez zastrzeżeń, liczba opcji i możliwość personalizacji jest ogromna. Do mnie to przemawia.

KTÓRY LEPSZY?

Ale którego Golfa wybrać? No właśnie. Jakbym miał wybierać to wybrałbym tego, którym nie zdążyłem się przejechać, czyli BlueMotion. Jest 100% Golfem. Ma zalety kombi, pali mało i jest tańszy od tych niszowych wersji.

Nie ma napędu na cztery koła, ale co z tego? Dla mnie byłby wystarczający.

Jednak gdybym miał wydać więcej i pokusić się o odrobinę szaleństwa… Wydaje mi się, że w polskich warunkach Alltrack będzie bardziej funkcjonalny. Jakość dróg pozostawia u nas wiele do życzenia, a Rka wymaga lepszej nawierzchni. Co prawda, na niezbyt równych drogach zapewnia bardzo wysoki komfort, a zawieszenie pracuje wzorowo. Na pewno można Rką bardziej poszaleć… Tu pojawia się problem. Gdzie szaleć? Chyba tylko na torze. Alltrackiem można poszaleć na szutrach. Wybór jest tu okrutnie ciężki.

Złoty środek ze wskazaniem na potrzebę niskiego spalania bez utraty właściwości jezdnych i komfortu.

Złoty środek ze wskazaniem na potrzebę niskiego spalania bez utraty właściwości jezdnych i komfortu.

Jak wiecie, obecnie Volkswagen zaleca stosowanie do swoich silników oleju 5W30 spełniającego normę 504.00/507.00. To duże ułatwienie dla serwisów. Jedną beczką załatwiają wszystkie auta.

Castrol właśnie wprowadził nowy olej do silników grupy VW. Jest to ostatni produkt z serii EDGE Titanium FST. Od premiery olejów z dodatkiem metaloorganicznego polimeru tytanu minęło już trochę czasu, a olej 5W30 jest ostatnim w gamie. Czym jest technologia Titanium FST pisałem w maju zeszłego roku.

Już niedługo przyjrzę się bliżej nowemu produktowi i postaram się dowiedzieć, jak można jednym olejem ogarnąć tak różne wymagania. Z jednej strony 300KM w silniku benzynowym, z drugiej prawie 200KM w silniku diesla.

No dobrze, a które auto wybrać? Nie wiem :) Jeśli kusi was jeden z Golfów to polecam jazdę próbną. To najlepszy sposób żeby się przekonać, co nam bardziej pasuje.

Share on FacebookTweet about this on Twitter

Komentarze

Zobacz artykuły związane z produktami Castrol